Kai Huckenbeck – czy wróci na zwycięski szlak?

32-letni Niemiec trafił do nas przed ubiegłym sezonem po trzech udanych sezonach w niemieckim Trans MF Landshut Devils. W barwach „Diabłów” był liderem z prawdziwego zdarzenia, kręcąc się wokół średniej 2,200 punktu na bieg. Warto zwrócić uwagę, że prezentował się bardzo dobrze nie tylko na domowym torze, lecz też na wyjazdach – zarówno w sezonie 2022, jak i 2023 był w ścisłej czołówce średnich w delegacji w całej lidze. Co jednak najważniejsze z naszej perspektywy, Kai rewelacyjnie prezentował się na torze przy Sportowej za każdym razem, gdy przyjeżdżał tu przy okazji meczów ligowych. Jego występy przy Sportowej w barwach Landshut to odpowiednio: 15+1 w siedmiu startach, 14 w sześciu oraz 11 punktów w czterech wyścigach. Można więc było zakładać, że w naszych barwach będzie liderem z prawdziwego zdarzenia i pomoże nam oraz sobie wejść do bram Ekstraligi.

Początek faktycznie wskazywał na to, że przed Huckenbeckiem fantastyczny sezon. Najpierw jak równy z równym rywalizował z Ekstraligowcam i w Kryterium Asów, a później zaliczył bardzo solidne spotkania na start sezonu. W międzyczasie pojechał znakomicie w Grand Prix Chorwacji w Gorican, gdzie zajął szóste miejsce. Niestety maj był początkiem jego problemów. Najpierw zaliczył upadek podczas Grand Prix w Warszawie, gdzie doznał wstrząśnienia mózgu, a następnie upadł w meczu przeciwko PSŻ-owi Poznań. Od tego czasu coś zdecydowanie w jego jeździe się zacięło. Momentami wręcz wyglądało to jakby się bał i zaczął kalkulować na motocyklu, co zaczęło przekładać się na jego wyniki. Nie można oczywiście powiedzieć, że nie wiadomo jak zawodził, jednak zdecydowanie nie było widać już tego błysku w jeździe.

Nie zmienia to faktu, że nadal mu się zdarzały momenty geniuszu, takie jak na przykład 11 bieg w rewanżowym półfinale w Ostrowie. Niemniej jednak, wydawało się, że jego dni przy Sportowej są policzone. Rehabilitacja przyszła w najlepszym dla niego i Polonii momencie. Podczas rewanżowego finału aż do ostatniego biegu był niemal nie do złapania, wręcz znęcając się nad rywalami. Mimo naszej klęski, trzynaście punktów i bonus w decydującej rozgrywce wystarczyło by przekonać do siebie włodarzy naszego klubu i przedłużyć umowę z Niemcem na kolejne dwa lata. Nie możemy też niestety zapomnieć, że sezon zakończył paskudnym upadkiem w Grand Prix Challenge, kiedy Kevin Woelbert wjechał mu prosto w plecy.

Warto jednak zauważyć, że tor podczas finału znacząco się różnił od tego, co mogliśmy oglądać podczas pozostałych spotkań. Był bardziej podobny do tej wersji z dwóch poprzednich sezonów, na której świetnie czuł się Wiktor Przyjemski i to właśnie wtedy Niemiec fruwał przy Sportowej, regularnie dominując się nad ówczesnymi zawodnikami Polonii.

Czego więc spodziewać się ze strony Huckenbecka w przyszłym sezonie?

Z jednej strony Kai w zeszłym sezonie nieco rozczarował i można wymagać od niego poprawy w nadchodzących rozgrywkach. Z drugiej jednak strony, zawodnik z taką średnią (2,077), byłby postrzegany jako lider w niemal każdym zespole w lidze. U nas natomiast na ten moment jest przewidziany do roli zawodnika „zaledwie” numer 4. Główna presja na wynik będzie spoczywać na barkach Szymona, Buczka i Saszy. W związku z tym wydaje się, że Kai będzie siedział bardziej na tylnym siedzeniu. Jednak nawet w „słabszym” 2024 potrafił być najskuteczniejszym naszym zawodnikiem w play-offach, zdobywając średnio 2,138 punktu na bieg. Jak więc pokazują wyniki, cały czas jest w stanie nawet być liderem, więc dla nikogo nie powinno być zaskoczeniem, jeśli w tym sezonie będzie częstym gościem w biegu 15. Tu jednak też dużo może zależeć od ustawienia par i numerów startowych, bowiem liczba punktów niekoniecznie musi oddawać ich „wagę” oraz trudność.

Kolejną kwestia to być może delikatnie zmieniona charakterystyka naszego toru. Teraz bowiem krawężnik miał zostać wypłaszczony, co potencjalnie może zwiększać nie tylko jego rolę, ale też bardziej premiować startowców. W tym elemencie jednak Niemiec zazwyczaj prezentował się dość korzystnie.

Pewnym jest, że na Kaia trzeba chuchać i dmuchać, bowiem jego największym problemem jednak jest przyciąganie „kłopotów” na torze i znajdowanie się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie, co później może skutkować rozmaitymi komplikacjami. Jeśli jednak Kai cały sezon przejedzie bez większych perturbacji ze zdrowiem, możemy być spokojni o pełną ekspozycję jego największych atutów, czyli skutecznych startów z walecznością na trasie. Taka kombinacja powinna nam przynieść sporo pociechy z jego jazdy w nadchodzących rozgrywkach.

autor: Dawid Dukiewicz

Udostępnij