FELIETON: CZARNA STRONA ŻUŻLA

W środę środowisko żużlowe obiegła informacja, którą ogłosił sam zainteresowany. Patrick Hansen kończy żużlową karierę w skutek fatalnego upadku z 2023 roku. Pomimo wielu wysiłków, powrocie na tor, okazało się, że Duńczyk nie jest już tym samym zawodnikiem, co przed kontuzją. Psychika zrobiła swoje i Hansen postanowił nie ryzykować już dłużej kontynuując karierę żużlowca.

Z tego powodu natchnęło mnie, aby przypomnieć żużlowców Polonii, którzy stracili zdrowie, a nawet życie uprawiając ten piękny, aczkolwiek niebezpieczny sport. Niech to przypomina nam, że nasi bohaterowie ryzykują za każdym razem, gdy wsiadają na motocykl. I nigdy nie wiedzą, czy dany bieg nie będzie ich ostatnim.

Popularny „Miedziak” w piątek 27 marca organizuje swoje pożegnanie z torem. Na toruńskiej Motoarenie im. Mariana Rosego zmierzą się zespoły z Torunia i Bydgoszczy by pożegnać żużlowca, który reprezentował barwy obu ekip.

Adrian Miedziński po słabszych występach w rodzimym Apatorze postanowił szukać formy ligę niżej. Dlatego w sezonie 2022 wybrał ofertę Abramczyk Polonii Bydgoszcz, która walczyła o awans do elity. „Miedziak” przez cały sezon prezentował się przyzwoicie, choć jasno trzeba sobie powiedzieć, iż do formy z najlepszych lat było daleko. W całym sezonie zdarzyło mu się upaść kilka razy, ale najgorszy wypadek przydarzył mu się w półfinale przeciwko Falubazowi Zielona Góra. Na wyjściu z drugiego łuku Adriana pociągnęło i z całym impetem uderzył najpierw w Maxa Fricke’a, a upadając głową o tor. Tamte wydarzenia zmroziły krew w żyłach kibicom zarówno na stadionie w Zielonej Górze, jak i przed telewizorami. W miejscowym szpitalu walczono o życie żużlowca. Na szczęście Miedziński po kilku tygodniach doszedł do siebie, a wiosną 2023 roku podpisał kontrakt z Unią Leszno. Pojawił się nawet w kilku spotkaniach, ale widać było, że jazda Torunianina jest ostrożna i zachowawcza. Mimo, że wrócił do sprawności, to kontuzja odcisnęła swoje piętno na zawodniku, który mimo, iż posiadał ważną licencję postanowił powiedzieć „pas”.

Po mistrzowskim sezonie 2002 w Polonii doszło do sporych przetasowań. Drużynę opuścił Piotr Protasiewicz, a w jego miejsce pozyskano Mirosława Kowalika i Jacka Krzyżaniaka. Szczególnie ten drugi transfer miał zabezpieczyć stratę po „Pepe”. Wszak „Krzyżak” w swoim poprzednim klubie – WTS Atlasie Wrocław pełnił rolę krajowego lidera. Bydgoszczanie na pierwszy mecz sezonu udali się do beniaminka z Zielonej Góry, gdzie byli faworytem. Niestety, już w drugim biegu doszło do fatalnej kraksy. Walczący o trzecią pozycję na wejściu w drugi łuk pierwszego okrążenia (to samo miejsce co Miedziński w 2022) Jacek Krzyżaniak wszedł ostro pod Grzegorza Kłopota. W pewnym momencie pociągnęło Polonistę, zahaczył o rywala, stracił panowanie nad motocyklem i z impetem uderzył w bandę.

Na tor Krzyżaniak wrócił po kilku tygodniach. Ale już nigdy nie przypominał zawodnika z czasów wrocławskich, czy wcześniej toruńskich. „Krzyżak” po tym karambolu uczestniczył również w innych wypadkach, m.in. w bydgoskich barwach w II kolejce sezonu 2005 z Sebastianem Ułamkiem. Ale najgorszy „dzwon” przytrafił mu się na koniec kariery, gdy reprezentował GTŻ Grudziądz. Zawodnik przez jakiś czas był nawet w śpiączce i do sportu już nie wrócił.

Pochodzący z Gorzowa Stanisławski w 1999 roku znalazł się w bydgoskiej Polonii. Już od początku uchodził za spory talent. Widać było, że chłopak „ma papiery na jazdę”. Przypomnijmy, że wówczas Polonia miała duży problem z juniorami. Niestety, kariera Stanisławskiego nie potoczyła się tak jakby tego chciał sam zainteresowany oraz kibice. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy była niezwykła podatność na kontuzje. Łukasz Stanisławski praktycznie nie przejechał zdrowo całego sezonu. I jak sam przyznawał w jego ciele znajdowało się sporo metalu. Jedną z najbardziej smutnych, ale i kuriozalnych sytuacji należy zaliczyć upadek w zawodach zagranicznych, gdzie po wyjściu ze szpitala opiekowała się nim jakaś nieznajoma (miejscowa) kobieta. Innym razem otrzymał szprycę, a kamień trafił go w głowę, jednocześnie raniąc. Stanisławski z Polonii odszedł w 2004 roku do Włókniarza Częstochowa. Wystąpił tylko w jednym meczu i zakończył swoją przygodę z żużlem.

O popularnym „Kamyku” zrobiło się znowu głośno kilka lat temu, gdy po wielu latach kibice Polonii postanowili zrobić to, czego nie zrobił klub. Po fatalnym wypadku w 1994 roku Kamiński musiał zrezygnować z uprawiania sportu żużlowego. Ale po kolei.

5 czerwca 1994 roku Polonia Bydgoszcz podejmowała Włókniarza Częstochowa. W jednym z biegów w ferworze walki na pierwszym łuku, Tomasz szczepił się z rywalem motocyklami i z pełnym impetem uderzył w słupek od bramy wjazdowej do parku maszyn. Tego wypadku można było uniknąć. Ktoś nie dopilnował obowiązków i nie zamknął bramy. Po karambolu zawodnik został sam ze swoją tragedią. Nie było nikogo, kto by poczuł się odpowiedzialny za ten stan rzeczy. Dopiero w 2021 roku kibice zorganizowali zbiórkę finansów, która po latach miała zrekompensować Kamińskiemu dawne zaniedbania.

Wieloletni lider Polonii przed erą Gollobów. Cała kariera w jednym klubie. Aż nadszedł pechowy turniej Kryterium Asów PLŻ im. Mieczysława Połukarda w 1991 roku. W ostatnim biegu zawodów, na ostatnim łuku walczący o zwycięstwo „Dołek” zaatakował prowadzącego Tomasza Golloba. Niestety, niefortunnie zahaczył o tylne koło Tomasza, stracił panowanie nad motocyklem i uderzył w bandę. W efekcie upadku Dołomisiewicz złamał pierwszy krąg lędźwiowy.

Dołomisiewicz po miesiącu wrócił na tor, ale w ligowym spotkaniu w Rybniku doznał kolejnej kontuzji. Po upadku spowodowanym przez Dariusza Fliegerta „Dołek” uszkodził pęcherz. Miejscowy lekarz zbagatelizował jednak objawy (kierownica wbiła się Poloniście w brzuch i ten narzekał na mocny ból). Na szczęście na miejscu obecny był lekarz klubowy – Sławomir Listopadzki, który nalegał na operację. Niestety, zbyt późna diagnoza (zapalenie otrzewnej) spowodowała komplikacje. Wobec czego Dołomisiewicz przeszedł jeszcze kilka operacji i został zmuszony do zakończenia kariery.

5 października 1975 roku Polonia Bydgoszcz zmierzyła się w derbowym pojedynku ze Stalą Toruń. Stawką było (dla Polonistów) pozostanie w gronie najlepszych ekip w kraju. Pierwsze spotkanie odbyło się w grodzie nad Brdą. Niestety, to był ostatni mecz i ostatni bieg Stanisława Kasy. „Craven z Solca” jak go nazywano już w pierwszej swojej gonitwie pożegnał się z czarnym sportem. Jadący przed nim Jan Ząbik upadł na tor, a Stanisław Kasa nie chcąc najechać na leżącego rywala, tak niefortunnie go ominął, że sam doznał kontuzji, która zakończyła jego karierę.

7 sierpnia 1974 doszło do ostatniego (na całe szczęście) śmiertelnego wypadku na obiekcie bydgoskiej Polonii. Podczas treningu zginął Janusz Lament.

7 kwietnia 1974 roku w wieku 25 lat ginie wychowanek Polonii Bydgoszcz – Zbigniew Malinowski. Całe zdarzenie miało miejsce na torze w Chorzowie. W I rundzie DMP Poloniści mierzyli się na wyjeździe ze Śląskiem Świętochłowice.

Tak tamto fatalne wydarzenie relacjonował „Sport”:
„Na starcie biegu stanęli Jan Mucha i Marian Stroba (Śląsk), mając jako przeciwników Stanisława Kasę i Zbigniewa Malinowskiego, który wystartował najbliżej bandy. Tuż po starcie do przodu wysunęła się dwójka Mucha – Kasa, około trzy metry za nimi zacięty pojedynek toczyli pozostali dwaj zawodnicy. Pozostający minimalnie z tyłu świętochłowiczanin Stroba, rozpoczął przy krawężniku atak na trzecią pozycję. Tuż przed wyjściem z pierwszego wirażu obaj zawodnicy w dalszym ciągu nie zamykali przepustnicy gazu, a Malinowski minimalnie nawet otworzył. Spowodowało to zwiększenie szybkości, co prawdopodobnie było przyczyną najechania na bandę, a w rezultacie ciężkich obrażeń, na skutek których, mimo natychmiastowej pomocy lekarskiej, Malinowski zmarł.”

Trzy lata wcześniej w meczu, który bydgoska Polonia wygrała ze Spartą Wrocław 27:20, a kapitalny występ zanotował wspomniany w powyższym akapicie Malinowski (3,3) doszło do tragicznego wypadku, w skutek którego życie stracił 22-letni Jerzy Bildziukiewicz. Co ciekawe już w pierwszym swoim starcie Bildziukiewicz zanotował niegroźny upadek. Niestety, ten z gonitwy szóstej okazał się śmiertelny. Jadąc na końcu stawki, próbując atakować rywali, pojechał za szeroko uderzając o bandę. To było tak niefortunne i tragiczne zdarzenie, że młody żużlowiec zahaczył szyją o siatkę okalającą tor. Natychmiast został przewieziony do szpitala, skąd dotarła informacja o jego śmierci. Mecz został przerwany.

Pierwszy Polak w finale IMŚ na Wembley w Londynie swoją karierę zmuszony był zakończyć po feralnej kontuzji z 1968 roku. Podczas spotkania Polonii Bydgoszcz ze Stalą Gorzów Połukard próbując wyprzedzić Edmunda Migosia, zahaczył o jego koło. W wyniku czego zderzył się z Ryszardem Dziatkowiakiem i uderzył w bandę łamiąc nogę, uszkadzając staw, kręgosłup, a także poparzył łydkę tłumikiem. Niestety, lekarze poparzoną nogę wstawili w gips. Wdała się gangrena, która wymusiła amputację. Odszedł w 1985 roku potrącony przez Adama Pawliszaka ze Stali Gorzów podczas zawodów młodzieżowych.

Nigdy nie wystąpił w barwach Polonii. Nie było mu to dane. Nie doczekał czasu „zgniłego kompromisu” z 1957 roku. Zginął rok wcześniej, w najbardziej mrożący krew w żyłach sposób. Torunianin, który dla resortowej Gwardii wywalczył I ligę i był jej liderem.

21 kwietnia 1956 roku Polacy rozgrywali mecz w Austrii na słynnym wiedeńskim Praterze. O zgrozo, na tym stadionie nie było zamontowanych żadnych band (sic!). Nie mówimy o dzisiejszych dmuchanych bandach, tam nie było niczego. A z poziomu murawy, bieżni można było dostać się po schodach (betonowych) prosto na trybuny. I to w takie betonowe schody uderzył rozpędzony reprezentant Polski, który chwilę wcześniej zczepił się z rywalem. Niestety, nie zdążył się uratować. Zginął na miejscu. W Internecie można znaleźć film z tego upadku. Osobiście nie polecam. To jedno z najtragiczniejszych video jakie w życiu widziałem.

Cześć Ich Pamięci! W imieniu kibiców dziękuję za jazdę dla naszych barw, za zdrowie i życie, które oddaliście z miłości do tej dyscypliny.

Foto: Łukasz Wilk

wykorzystane źródła:
nawirazu.com
po-bandzie.com
sportowefakty.pl

Udostępnij
Polonia1920 - serwis kibiców Polonii Bydgoszcz p1920.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.