FELIETON: POLONIA NIEZNANA – JACEK TASCHER
Równo tydzień temu miało miejsce kolejne spotkanie byłych sportowców reprezentujących wielosekcyjną BKS Polonię. Spotkania te od jakiegoś czasu odbywają się regularnie w siedzibie KP Polonia Bydgoszcz. W gościnnych progach klubu prowadzonego przez prezesa Macieja Karabasza byli sportowcy znaleźli przestrzeń do rozmów, wspomnień oraz dzielenia się swoimi historiami i spostrzeżeniami.
Spotkania po konsultacjach z włodarzem KP zainicjował były Polonista – Bernard Strzyżewski. Na początku wydarzenia skierowane zostały do dawnych piłkarzy, a z czasem zaczęli dołączać przedstawiciele pozostałych dyscyplin. Gościem zeszłotygodniowego spotkania był Jacek Tascher – były łyżwiarz figurowy, następnie działacz, dwukrotny prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Figurowego (2018-2021 oraz 2021-2025).
Pan Jacek w przeszłości reprezentował Polonię Bydgoszcz oraz Marymont Warszawa. Jako solista dwukrotnie zdobył tytuł Mistrza Polski (sezony 1972/1973 oraz 1974/1975). Z kolei w parze tańczył z Haliną Gordon-Półtorak, gdzie również zdobył dwa medale (zostali wicemistrzami kraju w latach 1977/1978 i 1978/1979). Jeszcze w barwach Polonii Bydgoszcz zdobył swoje pierwsze Mistrzostwo Polski Juniorów.
To niesamowite, jak wydawałoby się niepozorne spotkania mogą przerodzić się w coś nieoczywistego. Przyznam szczerze – jako kibic Polonii chłonę niemal wszystko i staram się poszerzać wiedzę o naszym klubie. Jednak postać Pana Jacka gdzieś mi umknęła. Być może to polonijne faux-pas z mojej strony, że do tej pory nie znałem tej osobistości. Niemniej, z ręką na sercu, iluż kibiców sportu bydgoskiego ma świadomość, że na Polonii występowali także łyżwiarze figurowi?
Tascher już od najmłodszych lat wykazywał spory talent. Sam zainteresowany tak niegdyś się wypowiadał o zwycięstwie w europejskim czempionacie:
„Dla mnie wtedy wygranie w Bukareszcie europejskiej rywalizacji dwunastolatków było dużym sukcesem i przeżyciem, ale ta uroczystość w klasowym, kameralnym gronie też zapadła mocno w mojej pamięci Szkoła, w której nasza klasa była fajną paczką (no, nie byliśmy – przynajmniej od czasu do czasu – aniołami) i moja bydgoska Polonia, której byłem zawodnikiem, to z pewnością ważne punkty odniesienia w dochodzeniu do późniejszych osiągnięć – zarówno w karierze sportowej, jak i w karierze zawodowej… Ten fajny szkolny bydgoski czas spowodował, że do dziś miastem, które jest „moje” i któremu kibicuję, jest Bydgoszcz. I tylko jeszcze mam takie małe, malutkie, łyżwiarskie marzenie – chciałbym kiedyś pojeździć w Bydgoszczy na łyżwach w miłej, nowoczesnej, krytej hali lodowej.”
Przykład bohatera dzisiejszego felietonu pokazuje nam – po raz kolejny zresztą – jak wielkim klubem była wielosekcyjna Polonia. To było miejsce masowego uprawiania sportu, wielu dyscyplin, nawet tych, o których dziś nie mamy pojęcia. Serce boli i jednocześnie powstaje pytanie czy „to se nevrati” – jak mawiają Czesi? Czy może jeszcze doczekamy się sukcesów biało-czerwonych sportowców na ogólnopolskiej arenie w innej dyscyplinie niż tylko żużel? Gorąco za to ściskam kciuki i jednocześnie dziękuję prezesowi Karabaszowi za podjęcie się tej pięknej i wspaniałej inicjatywy, dzięki której bliżej możemy poznać nasz klub.
Łukasz Rybski
Foto: fb KP Polonia Bydgoszcz
Na zdjęciu Jacek Tascher stoi trzeci od lewej w okularach i marynarce.
źródła: fb Moje Pasje Sportowe i Kibicowskie; wikipedia oraz www.sp38.edu.bydgoszcz.pl