FELIETON: POLONIA ŻUŻLOWYM TRENDSETTEREM?

Przed nami ostatnia prosta w przerwie zimowej. Jeszcze tylko kilkanaście dni i żużlowcy będą wyjeżdżać na tory, aby kręcić pierwsze kółka. Następnie mecze sparingowe, Kryterium Asów i…to co kibice lubią najbardziej – liga.

Polonia ma za sobą obóz, który wzorem lat ubiegłych odbył się w Cukrowni Żnin. Podczas zgrupowania zapadła ważna decyzja – wszyscy żużlowcy będą do dyspozycji sztabu szkoleniowego, a zawodnik „oczekujący”, który nie załapie się do składu będzie otrzymywał tzw. postojowe.

Nie ukrywam, że jest to sensowne rozwiązanie. O możliwościach jakie roztaczają się przed włodarzami Polonii pisano i mówiono wiele, natomiast to posunięcie może okazać się pionierskie w świecie żużla (przynajmniej w krainie nad Wisłą).

Każdy kibic żużla wie, że ta dyscyplina jest specyficzna, szczególnie gdy mowa o zawodach drużynowych. W Polsce przyjęło się, że drużyny posiadają zazwyczaj taką liczbę żużlowców, jaka przysługuje w programie meczowym tj. pięciu seniorów. Większa liczba to problemy z atmosferą, ostra rywalizacja na treningach i niepewność związana z zarabianiem.

Tak się po prostu przyjęło. Mało kto pochylał się nad rozwiązaniem, jak temu zaradzić, aby mieć w odwodzie rezerwowego, który w razie kontuzji kogoś z podstawowego składu da jakość, a jednocześnie nie będzie wprowadzał nerwowej atmosfery. Jak wiemy – kiedyś to było…inaczej. Kadry były szerokie, żużlowcy zarabiali głównie na Zachodzie, a Polska dopiero doganiała cywilizacyjnie i technologicznie świat. Stranieri potrafili pojechać w jednym, dwóch spotkaniach i nikt nie miał z tym problemu. Tak było kiedyś…

Dziś żużlowo jesteśmy zdecydowanie z przodu, napiszmy to wprost – utrzymujemy tę dyscyplinę. Żużlowcy rezygnują z Anglii, Szwecji, by móc startować (patrz: zarabiać) w Polsce i skupiać się na rywalizacji o indywidualne cele. Niestety, sami sobie „nawarzyliśmy tego piwa”. Ogromna dysproporcja pomiędzy Polską, a pozostałymi ligami sprawia, iż tutaj nie ma miejsca dla jakościowych rezerwowych. Z tym problemem w najbliższym sezonie zmierzy się bydgoska Polonia. Na 4 miejsca seniorskie (nie licząc u24) jest pięciu chętnych – wszyscy o zbliżonym potencjale (więcej pisałem tutaj: https://p1920.pl/felieton-ilu-seniorow-do-skladu).

Polonia ma jednak rozwiązanie na tę sytuację. Nauczony doświadczeniem – Jerzy Kanclerz zapowiedział, że nie odda żadnego z żużlowców (przynajmniej na razie), każdy ma równe szanse w walce o skład, a zawodnik rezerwowy będzie miał płacone tzw. postojowe. To ma za zadanie uspokoić atmosferę w zespole, w sytuacji, gdy ktoś pozostanie bez możliwości zarobku. I tu pojawia się pytanie: czy włodarz Polonii zapoczątkuje trend w polskim żużlu, czy jest to sytuacja doraźna, która nie wpłynie na decyzje prezesów innych ośrodków?

W każdej szanującej się dyscyplinie sportu rzeczą naturalną jest posiadanie zawodników rezerwowych, którzy mogliby w dowolnym momencie poprawić jakość (oczywiście teoretycznie) lub zwiększyć pole manewru. Nawet jeśli w innych dyscyplinach pojawiają się przypadki, że jednostka narzeka na liczbę minut spędzonych na parkiecie, boisku, tafli to nikt nie podpisuje kontraktów z gwarancją startów. Rywalizacja o skład jest rzeczą normalną, która naturalnie podnosi poziom. Oczywiście wszędzie są zawodnicy posiadający status „gwiazdy” i którzy są nietykalni. Jednak oni na swoją pozycję musieli pracować latami.

W żużlu do tej pory było tak, że w przypadku kontuzji kogoś z podstawy, rezerwowy (o ile był), spisywał się o klasę niżej. Jedna kontuzja, wypadek mogły pokrzyżować szyki największego faworyta. Coś o tym wiedzą również w Bydgoszczy (rok 1999, wtedy straciliśmy dwóch liderów). Dziś ma być inaczej. Teraz mamy być spokojni i bezpieczni. Czy tak właśnie będzie? Ciężko stwierdzić. Ale dopóki to Polska będzie utrzymywać światowy speedway na powierzchni, to nawet nie łudzę się, że budowanie szerszych składów stanie się powszechne.

Obecnie mamy do czynienia z sytuacją, gdy wielu żużlowców cały czas jest dostępnych na rynku. Może przy mniejszych wydatkach na jednostkę udałoby się wygospodarować „coś ekstra” na wspomniane postojowe? Na pewno łatwiej byłoby zbudować szerokie kadry, gdyby sezon żużlowy był dłuższy. Dziś jedziemy 14 kolejek plus play-off (w KLŻ jazdy jest jeszcze mniej). Włodarze ligi tłumaczą się napiętym terminarzem, zbyt niskim budżetem, aby rozszerzyć ligę o kolejne dwa zespoły. A co gdybyśmy ligę pojechali systemem brytyjskim? Po cztery spotkania z danym przeciwnikiem (dwa u siebie i dwa na wyjeździe)? Sezon zasadniczy trwałby nie 14, a 28 kolejek. Kwestią do dyskusji byłby wówczas play-off. Jedno jest pewne – wtedy szerokie kadry byłyby koniecznością. Kibice dostaliby większą dawkę żużla, włodarzom klubowym łatwiej byłoby negocjować wysokie umowy sponsorskie, a działaczom w centrali umowy z telewizją.

To śmiałe wizje oparte na trybunie przypuszczającym, ale…kto nie próbuje, nie ryzykuje, ten szampana nie pije. Żużel i tak jest na sporym wirażu, Polacy trzymają ten sport na powierzchni, pozostałe nacje z promotorami SGP na czele nie mają nowego (żadnego) pomysłu na rozwój tego sportu. To skoro jesteśmy jedynymi profesjonalistami w tej branży, to dajmy kibicom jak najwięcej radości, a nie tylko 14 kolejek plus coś ekstra w play-off. A wtedy okaże się, że postojowe wprowadzone przez Polonię będzie wstępem do budowy klubów żużlowych w nowym wymiarze.

Łukasz Rybski

Na zdjęciu: Drużyna Polonii Bydgoszcz przed pierwszym meczem barażowym o ekstraligę przeciwko Stali Gorzów (47:43).

Foto: Łukasz Wilk

Udostępnij
Polonia1920 - serwis kibiców Polonii Bydgoszcz p1920.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.