Poznajcie nowy nabytek Abramczyk Polonii – Janka Rompkowskiego

We wtorek na torze w Gnieźnie odbył się egzamin na licencję „Ż”. W „dorosłym” żużlu, czyli w klasie 500cc, licencję zdobyli Maksymilian Pawełczak oraz Jan Rompkowski. Postać Pawełczaka jest doskonale znana wszystkim bydgoskim kibicom, my natomiast postanowiliśmy przedstawić sympatykom speedway’a sylwetkę drugiego z naszych wychowanków.

Janek urodził się 23 października 2005 roku. Przygodę z motocyklami rozpoczął w wieku 12 lat. Robił na tyle szybkie postępy, że już miesiąc później wystąpił w pierwszych zawodach. Jeszcze w trakcie pierwszego sezonu wygrał mistrzostwo Polski północnej w motocrossie, a rok później dołożył srebrny medal mistrzostw Polski w cross country. Przez kolejne lata konsekwentnie rozwijał swoje umiejętności, co pozwoliło mu zdobyć po dwa tytuły mistrza Polski juniorów w motocrossie i cross country. Następnie zdecydował się na zmianę dyscypliny i od końcówki zeszłego sezonu zaczął trenować żużel.

Żużel od zawsze mnie fascynował i chciałem spróbować swoich sił w tym sporcie, jednak wcześniej nie miałem możliwości zainwestowania w sprzęt. Prawdziwa okazja pojawiła się, gdy utworzono u nas Akademię Czarnego Gryfa. Wcześniej żużel oglądałem głównie w telewizji, ponieważ jazda na motocrossie to ciągła trasa i treningi, więc nie miałem czasu, by chodzić na zawody – mówi nam Rompkowski.

Mimo, że Jankowi zostały tylko dwa lata wieku juniorskiego, to sam zawodnik uważa, że jest gotowy na takie wyzwanie.

Po pierwszych treningach byłem trochę zniechęcany, że za późno zacząłem. Ja jednak uważam, że nigdy nie jest za późno. W motocrossie również zacząłem o co najmniej dwa lata za późno, a mimo to udało mi się osiągnąć sukcesy. Dlatego też nie boję się tego, że zostały mi tylko dwa lata w kategorii juniorów. Wytrenowanie i zdobyte doświadczenie w poprzednich latach pozwalają mi się fizycznie i psychicznie rozwijać w nowej dyscyplinie. Pewne nawyki z motocrossu nadal dają się we znaki, na szczęście nie jest mi trudno się przestawić i nie mam problemów z jazdą na motocyklu żużlowym – kontynuuje.

Nad Jankiem czuwa też profesjonalny sztab ludzi, który pomaga mu w treningu i doskonaleniu swoich umiejętności.

– Nad wszystkim czuwa psycholog sportowy, Piotr Szewczuk wraz z całym zapleczem fizjoterapeutów. Oprócz tego czuję ogromne wsparcie ze strony rodziny, która dopinguje mnie na każdym kroku. Ponadto mogę powiedzieć, że Polonia podchodzi bardzo profesjonalnie do mnie i każdego z adeptów. Nad wszystkim czuwa znakomity sztab trenerski, który dba o jak najwyższą jakość treningów. Pierwsze jazdy bardzo mi się spodobały, a adrenalina aż buzowała.

Janek przyznaje, że nie wzoruje się na żadnym konkretnym zawodniku, a raczej po prostu stara się podpatrywać najlepszych zawodników.

Nie inspiruję się jedną, konkretną osobą. Podpatruję wszystkich, bo od każdego można uczyć się czegoś, co pomoże mi wygrać z rywalami. Nie wzoruję się na żadnym konkretnym zawodniku, bo ma każdy ma swoją własną sylwetkę i styl jazdy.

Mówi nam też, że nie miał problemów z aklimatyzacją w zespole.

Znałem wcześniej Kacpra Andrzejewskiego, Maksa Pawełczaka i Emila Maroszka z motocrossu, więc nie było tu żadnych „zaskoczeń”. Ja jednak staram się głównie słuchać rad trenerów i nie rozpychać się łokciami w drużynie.

Jaka przyszłość czeka Janka Rompkowskiego w naszych barwach? Z pewnością celem zawodnika na ten sezon będzie udanie się prezentować w zawodach młodzieżowych. Okazji do pokazania swoich umiejętności w gronie rówieśników na pewno będzie mieć dużo. Jeśli tam będzie notować dobre wyniki, to kto wie czy nie będzie pukać do składu na mecze ligowe.

autor: Dawid Dukiewicz

Udostępnij